Jan-rapowanie - Brudna Prawda - wywiad

Jan-rapowanie udzielił nam wywiadu w ramach serii Brudna Prawda jako drugi. Najmłodszy SB Starter opowiedział nam o maturze, sodówce, hypie i marzeniach. Bez cięć, bez gryzienia w język i bez pudru.


Jak poszła matura?

W porządku. Bardzo się obawiałem matematyki, która nigdy nie była moją mocną stroną, ale póki co wydaje mi się, że wszystko poszło jak najlepiej. Zdawałem rozszerzone: polski, angielski i historię i zestawiając mój nakład pracy z efektem na egzaminie to poszło całkiem nieźle (śmiech).

Wykorzystywałeś teksty rapowe jako przykłady literackie?

Tak. Powołałem się na “Ostatni track” Pezeta, wykorzystałem “To my Polacy” 52 Dębiec i jeszcze “Nie pytaj mnie o nią” Eldoki, ale żeby nie wyszło przy paniach z komisji, że podaję drugi przykład rapowy, to powiedziałem “w utworze Leszka Kaźmierczaka” (śmiech).

To teraz możesz już brać się za rap na pełnej? Uwolniłeś się od szkoły i możesz lecieć?

Teraz to nie tylko od szkoły się uwolniłem.

Jak Ty to sobie wyobrażasz właściwie? Co byś chciał zrobić? Co jest Twoim celem?

Nie myślę w ten sposób chyba. Zaczynając rapować nie miałem żadnych oczekiwań. Wszystko co do mnie przychodzi jest przyjemną niespodzianką. No może niektórych rzeczy spodziewałem się trochę bardziej, ale nie ustalałem sobie celów do odhaczenia.

Historia Twojej ksywki jest taka, że nie spodziewałeś się, że to wyjdzie poza Twoich znajomych. Teraz widzisz już, że wyszło grubo poza nich. Będę drążył (śmiech). Musisz mieć coś takiego co chciałbyś osiągnąć.

Zmiany ksywy raczej nie planuję (śmiech). No dobra, jest taka rzecz. Chciałbym zrobić płytę. Chciałbym mieć w rękach fizycznie egzemplarz swojego albumu, owoc swojej pracy. To pewnie już na zawsze będzie dla mnie symbol - pierwsza płyta. Dla mnie na ten album nie będą składały się tylko kawałki z tracklisty, ale też każdy poprzedni.

Spłynęła na ciebie spora fala propsów, nieczęsto spotykana w takim wieku i na takim etapie...

Tym bardziej, że pierwszy kawałek wypuściłem pod koniec roku 2015. Mamy połowę 2017. To jest półtora roku mojej “przygody z rapem”.

fot. Mikołaj Faraon

Rodzice i bliscy nie obawiają się, że ci strzeli sodówka?

Boją się strasznie, ale wydaje mi się, że ja taki moment w którym miałoby mi odjebać, mógłbym już mieć wiele razy. Mam na myśli to, że w swoim lokalnym środowisku, od tych pierwszych numerów wyszło tak, że ich słuchali… wszyscy. Przychodziłem na imprezę, gdzie było 50 osób, znałem z nich 3, a kolejnych 20 znało moje numery i podbijało “super, nie wiedziałem, że to ty jesteś tym gościem”. To było na etapie, kiedy te kawałki miały po parę tysięcy wyświetleń. W skali Polski to nic nie znaczyło.

To by już wystarczyło do sodówki dla niejednego, nie?

Tak mi się wydaje. Tak się nie stało. Nie jestem takim typem człowieka chyba.

To jest kwestia pokory?

Ja mam w sobie bardzo dużo pokory… Chociaż… Samo słowo pokora, może nieść w sobie wydźwięk tak jakbym kulił ogon. Staram się znaleźć balans. Nie chcę być osobą, która siedzi cichutko, jak ktoś robi jej krzywdę. Mam świadomość własnej wartości, zdaje mi się, że oceniam ją dosyć trzeźwo.

W głośnym wywiadzie z Pezetem pojawił się cytat z Twojego wersu o tym, że dzieciaki z twojej ośki wiedzą, że zawsze będziesz ich ziomem. Wniosek był taki, że nie wiesz jeszcze co mówisz tak naprawdę. Często Ci się zdarza wysłuchiwać od starszych jak to jeszcze niczego nie rozumiesz?

Nie. Szczerze mówiąc nigdy nie miałem takiej sytuacji.

A wujkowie dobra rada? Pojawiają się często?

Wiesz co… Szyman trochę tak ma. Mój hypeman Szyman.

Rocznik 2000…

Tak. Szyman może zajmować się ogarnianiem wielu rzeczy związanych z naszą działalnością, ale wiadomości na fanpage’u to moja działka. Różne tam się pojawiają sprawy. Czasem student prawa pisze, że mi kibicuje, czasem 12-latka przysyła mi serduszka (śmiech). Dopóki będę w stanie, bardzo mi zależy, żeby każdy kto chce się ze mną skontaktować miał taką możliwość. Nie przypominam sobie, żebym komukolwiek nie odpisał. Zależy mi, żeby moi odbiorcy mieli poczucie, że nie jestem postacią z internetu, tylko żywym, normalnym gościem. Nie będę każdemu dnia opisywał i jeszcze pytał “jak tam”, ale staram się odpisać adekwatnie do sprawy, którą chce poruszyć.

fot. Mikołaj Faraon

Ty masz w Krakowie bardzo twardy fanbase, który prawdopodobnie będzie z Tobą trwał bardzo długo, bo jest z Tobą od początku. Przez ten bezpośredni kontakt i takie podejście o którym mówisz zyskujesz sobie fanów na lata.

No Ci ludzie z fanpejdża często są zaskoczeni, że w ogóle odpowiadam. A mnie wkurwia jak raperzy się odcinają od fanów. Przecież mnie nie ma bez tych ludzi. To nie jest tak, że ja liczę pieniądze i myślę sobie - o, teraz odpisze Ci na wiadomość, to potem kupisz moją płytę. Nie. Mam świadomość, że gdyby tych ludzi nie było, nie byłoby mnie. Ja muszę mieć z nimi kontakt.

W pewnym momencie pewnie takie podejście może po prostu nie dać ci żyć. Pezet też pewnie taki moment w pewnym momencie przekroczył.

Życzę sobie, żebym miał taki problem, że nie dam rady już odpisywać na wszystkie wiadomości. Myślę, że to też kwestia wieku. Ja mam bliżej do piszącego do mnie 16-latka niż Pezet.

Sporą rolę w Twojej drodze odegrał Karwan, prawda?

Zgadza się. Fajnie, że poruszyłeś ten temat. Karwan dla mnie zawsze był po pierwsze rapowym - nie bójmy się tego słowa - idolem. W moim topie, nawet niekoniecznie jeśli chodzi o skillsy czy poziom, ale o sympatię i związek z muzyką, Karwan był na pierwszym miejscu chyba. Można by nawet powiedzieć, że w jakiś sposób edukował mnie życiowo przez te swoje numery. Potem poznaliśmy się prywatnie, co już samo w sobie było dla mnie wielką sprawą. Poznanie idola to jest przełamanie jakiejś bariery. Nie tylko zbiliśmy piątkę, ale poszliśmy na melanż, przegadaliśmy sporo godzin. To był pierwszy taki moment, kiedy pomyślałem, że gdybym sam nie rapował, pewnie nigdy bym czegoś takiego nie osiągnął. Potem była kwestia tego kanału, który jakiegoś oszałamiającego zasięgu nie miał, ale po wyjebce mojego i wyzerowaniu konta to było coś. Przez to dotarłem też do innych słuchaczy. Solar trafił na moje numery przez kanał Karwana…Dużą rolę odegrał i bardzo mu jestem za to wdzięczny.

Mam takie wrażenie, że w Krakowie zaczyna się ruszać w kwestiach rapowych. Pojawia się taka młoda scena, która może przenieść rap z KRK na inny level?

No tak, jest Kobik, jest PlanBe, jest Deys, jest Lanek, Patokalipsa, jest Wiatr… Jak oceniam? Ja się oczywiście bardzo cieszę, jest bardzo dobrze w porównaniu z tym jak było wcześniej, ale znam też głębsze podziemie i muszę powiedzieć, że ciężko wymienić kogoś perspektywicznego. Z nowych twarzy jest Senti, który coś robi ze Stoprocent. Jest taki typek wszędzieZUBER, mało kto to chyba zna i… długo, długo nic. Jakbym miał oceniać - teraz jest w porządku, ale perspektywy nie są jakieś wielce świetlane.

Może przez to, że w Krakowie się rusza te dzieciaki będą miały większą mobilizację?

Wydaje mi się, że mogę być dla młodych przykładem, że można coś rozkręcić dosyć szybko. Da się. Do mnie piszą chłopaki z Krakowa jak zacząć i to są te wiadomości, w które angażuję się najbardziej.


Czyli zdajesz sobie sprawę jakie to może mieć znacznie dla kogoś, mimo że dla ciebie to parę minut czasu…

Tak, zgadza się. Ciekawe jest to, że ja praktycznie nawet złotówki nie włożyłem w rap. Nigdy nie kupiłem bitu, nigdy nie zapłaciłem za mix i master, a już w tym momencie robię jak dla mnie całkiem w porządku pieniądze. Oprócz tego, co ważniejsze, mam w całej Polsce ludzi, którzy są moimi ziomkami, a których często poznałem właśnie w taki sposób - czy to przy okazji koncertów, wyjazdów, jakichś dziwnych spotkań. Teraz przyjechałem do Warszawy i spotykam się z ludźmi, których poznałem 1,5 roku temu jak wpadli na mój koncert do Krakowa. Rap otwiera mi możliwości podróżowania i poznawania nowych ludzi.

Często jesteś porównywany z Otsochodzi, pewnie ze względu na imię…

On naprawdę ma na imię Miłosz.

Słuchając waszej muzyki wydaje się, że macie podobny lot. Znacie się? Macie jakieś wspólne plany?

Poznaliśmy się w styczniu 2016 roku, zagraliśmy wspólny koncert, pogadaliśmy trochę. Potem widzieliśmy się na Open’erze. No i od tego stycznia 2016 roku słyszę, że robimy ten numer, dawaj, dawaj, nie ma problemu (śmiech). Jak dotąd się nie udało. Była seria jakichś rzeczy, zawsze coś było nie tak. Teraz też mieliśmy iść do studia, ale nawet nie wziąłem bitów, bo nie mam wiary w to, że to zrobimy. Może kiedyś? Ja bym bardzo chciał. Kiedy wychodziłem z tą propozycją to byłem w zupełnie innym momencie niż teraz, kilka numerow, kilka tysia odsłon…

A OTS wtedy wjechał z klipem do “Polepiony”, który poszedł bardzo szeroko.

Tak, to było już po premierze “siódemki”. Teraz Janek chyba nie mógłby już mieć takiego poczucia, że jest dla mnie jakąś drabiną, którą ja chcę wykorzystać. Ja sobie bez tego też poradzę.

Na bank. A już wyglądając poza Kraków i poza oczywistości jak Otsochodzi, to kto twoim zdaniem jest w tej chwili wart wzmianki w kategorii “młody, zdolny kot”.

Jest np. taki koleżka diego, którego wrzucałem ostatnio do siebie na fanpage [a potem my gościliśmy go na kanale SB - przyp. red.] i w momencie, kiedy ja to udostępniałem to koleś miał na niektórych numerach po 80 odsłuchów. Tyle to mu boty jakieś naklikają (śmiech). W tym momencie troszkę się ruszyło, ma na numerze 10 kafli w dwa tygodnie. Dla mnie straszny kozak. Z totalnie nieodkrytych to jeszcze wspomniany wcześniej wszędzieZUBER z Krakowa. Ambitny rap, ale bez potrzeby otwierania słownika. Odróżniający się od tego co teraz leci. Jest Fonciak, ale on już miał płytę w NNJL, więc chyba nie ta półka. Więc może zostańmy przy tych dwóch.

fot. Mikołaj Faraon

Jak to jest z tym, że ty w ogóle nie słuchasz rapu ze Stanów? To jakaś decyzja?

Nie, nie miałem takiego dnia, że stwierdziłem “nie kurwa, nigdy nie posłucham” (śmiech). Znajomi podsyłają mi rzeczy, które są na topie, ale one dla mnie są często niesłuchalne. Lubię np. numer Schoolboya Q “Collard Greens”, to jest fajny numer. Słuchałem trochę J. Cole’a. A dlaczego nie słucham? Nie rozumiem, ale to nie kwestia bariery językowej. Wychodzę z założenia, że jak nie wyłapię tego o co mu chodzi to trudno, a słuchanie samego brzmienia mi nie wystarcza. To mi częściowo wychodzi na plus. Młodzi raperzy słuchają tych samych raperów ze Stanów i siłą rzeczy zaczynają robić podobnie jak oni. Mi się chyba udało zachować jakąś odrębność.

Jest jeszcze druga strona medalu. Ja np. nauczyłem się angielskiego z rapu właśnie, dzisiaj nawet lepiej rozumiem murzynów niż np. Brytyjczyków. A po drugie, jak słuchasz tego polskiego to przecież słuchasz tych, którzy tych Amerykanów naśladują, sam to powiedziałeś (śmiech)

Szczerze mówiąc, to ja słucham polskiego rapu, ale chyba nie tego co wszyscy. Mam dosyć zamkniętą głowę na muzykę, ale z drugiej strony spędzam godziny na YouTube i katuję jakiegoś gościa, który mało osiągnął dajmy na to w 2005 roku. Nie ograniczam się do “tu i teraz” i nie ograniczam się tylko do tego co zrobiło znakomite wyniki i zapisało się w historii. Tyle różnych rzeczy z polskiego rapu słucham, że w efekcie mój styl jest wypadkową bardzo, bardzo różnych rzeczy. Najpierw słucham Holaka, potem puszczam Małach/Rufuz i z każdej coś dla siebie wezmę i dobrze mi z tym.

W ogóle wśród Twoich inspiracji znajdują się Dinale, Brudne Serca, Karwan właśnie… Jak Ty w ogóle wjechałeś w taką muzykę?

Szukałem jakichś butów albo czegoś takiego i trafiłem na forum Ślizgu, gdzieś tak w 2012 chyba. Wtedy jeszcze te rzeczy tam się przewijały i miały znaczenie. Dzisiaj gdybym tam trafił, to bym mógł tego nie znaleźć. Górnolotnie to zabrzmi, ale to sporą rolę odegrało w moim życiu.

Taka sekwencja artystów, jeszcze połączona ze Ślizgiem to przy dzisiejszym rozumieniu rapu tzw. truskuloza. Jak to jest być truskulozą? (śmiech)

Istnieje coś takiego jak rap trueschoolowy, ale jego już prawie nie ma. Wydaje mi się, że w nowych realiach raperzy, którzy słuchali takich rzeczy są dziś lepsi, niż ci którzy tego nie znali.

fot. Mikołaj Faraon

Mnie ten podział wkurza dlatego, że on kompletnie się wyczerpał, nic nie mówi tak naprawdę. Ty nie jesteś trueschoolowy. Nie jesteś jak Dinal czy jak Karwan...

No tak, to prawda. Mam inne bity, ale w sumie mi też zależy, żeby w tym było czuć ten element, żeby było słychać, że to gdzieś miało swoje znaczenie. Chce robić taki rap jakiego lubię słuchać.

To jeszcze pytanie rodem z rozmowy kwalifikacyjnej. Gdzie widzisz siebie za 5 lat? (śmiech)

(śmiech) … Kurde…. W swojej skórze przede wszystkim. Jak będę miał diamentową płytę to będę się z nią czuł tak jak teraz. Czyli w porządku. Lubię życie takie jakie jest.

No to chyba powoli docieramy do końca…

Liczyłem na więcej takich pytań jak z rozmowy kwalifikacyjnej (śmiech) Takich szybkich strzałów i krótkich odpowiedzi. Ostatnio typek z Glamrapu mnie zapytał w czym jestem lepszy od polskich raperów i odpowiedziałem mu, że w badmintona.


No dobra, to lecimy, na prośbę pytanego (śmiech). 3 raperów, którzy mieli największy wpływ na kształt polskiego hip-hopu.

Ufff… Żebym jakiejś głupoty nie pierdolnął (śmiech). Na pewno Tede. Wojtek Sokół, bo pokazał, że można dobrze robić biznes, a to też ma w hip-hopie znaczenie… No i Eis chyba. Wyprzedził scenę, dzisiaj te jego numery by rozpierdalały totalnie. I faktycznie “zmienił grę” przez kolejnych raperów, którzy byli jego fanami.

3 najważniejsze płyty dla Ciebie.

Karwan “Wielkie Serce”. “Muzyka Klasyczna” i “Muzyka Poważna”.

3 najlepsze rzeczy w byciu w SB Maffiji.

Znajomość z Mateuszem to po pierwsze. Tłum oddanych pięknych fanek. Mnóstwo pieniędzy (śmiech).

Dzięki wielkie, to była czysta przyjemność (śmiech).


Brudna Prawda 

Myśleliście, że znacie skład SB Maffiji, bo oglądacie ich teledyski i słuchacie płyt? Studio daje sposobność do brutalnej szczerości, ale też do odreagowania emocji i… do zabawy. W efekcie często głupi żart albo chamski punchline można uznać za najbardziej wierny obraz osoby. Jacy są na co dzień, co ich inspiruje, co wkurwia i co kryje się gdzieś za ich linijkami, a czego nie widać na pierwszy rzut oka? O czym nie mówią w kawałkach? Mieliście czasem ochotę usiąść sobie z nimi przy wódce i na spokojnie wypytać o wszystkie wątpliwości związane z ich muzyką, wizerunkiem i działalnością? Dowiedzieć się tego, czego z oczywistych względów nie możecie wiedzieć nie zaglądając za kulisy?

Brudna Prawda to cykl wywiadów, w którym nie ma miejsca na gryzienie się w język i zastanawianie się nad tym, co spodoba się odbiorcom. Reprezentanci SB Maffiji to nie tylko twarze z teledysków, ale prawdziwi ludzie z krwi i kości, którzy mają do powiedzenia znacznie więcej niż może się wydawać, jeśli wnosi się tylko po ich singlach. Na blogu SBStuff.pl będziemy cyklicznie prezentować zapisy obszernych rozmów na najbardziej nurtujące tematy, jak również na te, które nie zawsze były wyjaśnione do końca, lub z nieznanych względów pomijane. To czego nie wiedzieliście o członkach ekipy i znacznie, znacznie więcej w nowym cyklu Bruda Prawda.


Daniel Wardziński

5%

ZGARNIJ RABAT 5% ZA ZAPISANIE SIĘ DO NEWSLETTERA!